środa, 15 maja 2013

BARDZO WAŻNE !

Jest mi trudno o tym pisać ale postanowiłam zawiesić mojego bloga. Jeśli ktoś go śledzi to zauważył, że z każdym kolejnym wpisem było coraz mniej komentarzy co oznacza, że rozdziały są słabe... Uwierzcie mi ale wasze zdanie bardzo motywuje do pisania ale mając tylko 4 komentarze chyba nie mam dla kogo dodawać cokolwiek.
Nie wiem ile potrwa zawieszenie... Jeśli naprawdę wam zależy na tym bym kiedykolwiek powróciła pokażcie mi, że jesteście pisząc komentarz pod tym postem.

Z całego serca dziękuje osobom, które wiernie odwiedzały mojego bloga, może jeszcze kiedyś się zobaczymy :) I bardzo was przepraszam.


Może do zobaczenia ! :)
Kocham was <3

piątek, 10 maja 2013

Rozdział 58.

Ja naprawdę to zrobiłam. Powiedziałam, że to koniec, koniec nas, tego wszystkiego. Ale nie czuje się z tym źle. Zrozumiałam, że od zawsze byłam tylko ciężarem dla niego, niczym innym. Teraz jest wolny. Nie będę mu już nic mówić, jeśli chce żyć w taki sposób proszę bardzo. Jednak coś zakuło mnie w sercu. Już nigdy nie będę mogła z nim normalnie porozmawiać, powygłupiać się. To już nie powróci i muszę się z tym pogodzić, choć jest ciężko.
Weszliśmy bez żadnego słowa do mojego pokoju. Podeszłam do szafy i zaczęłam nerwowo szukać jakiejś sukienki, którą mogłabym założyć do rodziców Louis'a. Ręce coraz bardziej zaczęły się trząść z nerwów. Nagle trzasnęłam drzwiami od szafy i oparłam się o nie. Dlaczego życie musi być takie skomplikowane ? Czy ja naprawdę jestem aż taka zła ? Louis podszedł do mnie i objął moją twarz dłońmi.
- Kochanie spójrz na mnie.- powiedział pół szeptem ale ja nie chciałam patrzeć mu w oczy. Nie chcę by ktoś użalał się nade mną.- Spójrz na mnie.- powiedział stanowczym głosem a ja go posłuchałam. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, była z nich wyzuta.- Masz przestać się obwiniać ok ? Przecież to nie twoja wina. Harry złamał zbyt dużo obietnic, które były dla ciebie ważne. To nie jest twoja wina, niech w końcu zrozumie co zrobił. A teraz się uśmiechnij i już nie płacz. Nie lubię gdy to robisz.- nastała chwila ciszy, w której mogliśmy cieszyć się sobą. Patrzyłam w jego oczy i widziałam odzwierciedlenie jego duszy. To było takie cudowne. Uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam na jego usta.
- Pocałuj mnie.- wyszeptałam do jego ucha i bez zastanowienia przygryzłam jego płatek. Usłyszałem ciche jęknięcie przez co uśmiechnęłam się szeroko. Ręce Louis'a powędrowały na moje biodra i lekko przywarł swoim ciałem do mojego. Wplotłam ręce w jego włosy i posłałam mu łobuzerski uśmieszek. Nieświadomie przygryzłam wargę a pożądanie mojego chłopaka wzrosło.
- Dlaczego ty to robisz ?- wysapał do mojego ucha co chwila obdarowując moją szyję pocałunkami. Nie mogłam racjonalnie myśleć.
- C.co robię ?
- Prowokujesz cały czas. A ja przez ten cały czas mam na ciebie ochotę.- na te słowa moje policzki się zaczerwieniły. Wpiłam się w jego usta, spragniona bliskości. Ręka chłopaka powędrowała pod moją bluzkę by odpiąć stanik. Chciałam go w tym momencie ale wiedziałam, że to nieodpowiednie. Pokręciłam przecząco głową i westchnęłam.
- Nie teraz Lou, proszę.- złożyłam ostatni pocałunek na jego ustach.
- Dobrze, ale pamiętaj ja jeszcze z tobą nie skończyłem.- posłał mi swój diabelski uśmiech. Wywróciłam oczami i ponownie otworzyłam szafę. Lou stanął za mną i pomagał mi wybierać. Jak na mężczyznę ma naprawdę dobry gust. Jak się dowiedziałam, on ubiera czarne spodnie i niebieską koszulę. Idealnie. Wspólnymi siłami wyszukaliśmy niebieską sukienkę  do tego czarne szpilki.
- Dziękuje kotek.- puściłam mu oczko.- Idę się teraz umyć i takie bajery tobie też bym radziła bo niedługo wyjeżdżamy.
- A nie możemy razem wziąć prysznica ? W ten sposób zaoszczędzimy wodę.- poruszył zabawnie brwiami co wywołało u mnie śmiech.
- Następnym razem kocie.- mrugnęłam do niego i zamknęłam się w łazience. Nawet tu można było usłyszeć jego głośne westchnienie. Uśmiechnęłam się i usłyszałam jak zamyka drzwi. Weszłam pod prysznic i w końcu mogłam się odprężyć. Woda jakby zmywała wszystkie moje smutki. W tym momencie nie liczył się Harry, tylko ja. Nigdy nie chciałam dopuścić do takiej sytuacji, w której Harry nienawidziłby mnie. Zawsze się dogadywaliśmy, niekiedy wszczynaliśmy bezsensowne kłótnie ale przechodziło nam. Dziewczyny z mojej klasy zastanawiały się dlaczego nie jesteśmy parą... Otóż nigdy nie patrzyłam na niego w ten sposób. Owszem jest przystojny i prawie każda na niego leci ale nie ja. Ja wolałam go mieć jako "brata". A teraz wszystko się spieprzyło i nie ma nic.
Wyszłam spod prysznica i owinęłam się miękkim ręcznikiem. Zaczęłam suszyć włosy, które zaczęły się lokować. W końcu robią to co chcę. Po wysuszeniu ich założyłam bieliznę i sukienkę. Wyglądałam całkiem... nieźle. Zaczęłam szukać moich kosmetyków i w końcu je dostrzegłam. Trzeba w końcu zrobić tu porządek. Postanowiłam podkreślić dość mocno moje oczy. Zrobiłam kreski eyeliner'em a rzęsy potraktowałam tuszem. Teraz wyglądam jak kobieta kot. Na sam koniec założyłam moje czarne szpilki i byłam gotowa. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyszłam z łazienki.
I to co zobaczyłam było dziwne. Wszyscy prócz Harry'ego byli u mnie w pokoju. Poczułam jak cztery pary oczu mierzy mnie od góry do dołu. Czułam się skrępowana i moje policzki się zaczerwieniły. Louis uśmiechnął się do mnie tajemniczo.
- Co wy tutaj robicie hmm ?- zapytałam siadając na łóżku obok Liam'a i Zayn'a. Zauważyłam, że kostki mulata są zdarte.
- Co to jest ?- zapytałam zmartwiona. Wiem, że to przez uderzenie Harry'ego.
- To nic takiego, niedługo zejdzie.- posłał mi jeden ze swoich piękniejszych uśmiechów. Odwzajemniłam go i spojrzałam na pozostałych. Wglądali naprawdę seksownie. Każdy z nich miał koszulę i ciemne spodnie.
- Wyglądacie super.- powiedziałam z uznaniem mrugając porozumiewawczo do Louis'a.
- Musimy jakoś wyglądać w końcu poznajesz rodzinę Louis'a.- powiedział z dużym uśmiechem Liam. On ma rację. Nie codziennie poznaje się rodzinę swojego chłopaka. To jest jeden z ważniejszych dni w moim życiu i nie będzie tam osoby, którą chciałabym mieć przy sobie. Nie dałam po sobie poznać, że jest mi smutno.
- Mam do was prośbę chłopaki...- spuściłam głowę i nagle moje palce stały się bardzo ciekawe. Nie wiedziałam jak dobrać słowa.- Chcę abyście normalnie odzywali się do Harry'ego.- zapadła cisza i można było wyczuć tą niemiłą atmosferę.
- Ale Lexi...- zaczął Niall ale mu przerwałam.
- Nie ma żadnego ale, Niall. To jest sprawa pomiędzy mną a Harry'm. Nie chcę żebyście się przez to kłócili i nie chcę też aby wasz zespół się rozpadł. Więc powtarzam jeszcze raz macie zachowywać się tak jakby nic się nie stało.
- Postaramy się proszę pani.- powiedzieli jednym chórkiem na co się zaśmiałam.
- Okej, musimy się zbierać. Lexi spakuj jeszcze jakieś rzeczy na przebranie. Zostaniemy tam na noc.- pokiwałam głową i poszukałam jakiejś większej torby. Zabrałam ze sobą brzoskwiniowe spodnie i czarną bluzkę koronkową. Już byłam gotowa więc wyszłam z pokoju i kierowałam się na dół.
- Lexi ?- usłyszałam zachrypnięty głos Harry'ego. Po moim ciele przeszły ciarki.- Lexi spójrz na mnie.- nie chciałam tego zrobić ale coś w mojej głowie mówiło odwróć się. I tak też zrobiłam. Jego loki były w największym nieładzie jaki kiedykolwiek u niego widziałam. Jego podbite oko robiło się coraz bardziej fioletowe a jego warga była opuchnięta.
- Co chcesz ?- warknęłam na niego.
- Powodzenia życzę. Rodzice Louis'a są naprawdę super.- głos mu zadrżał. Spuścił głowę i wszedł z powrotem do swojego pokoju. Zdziwiło mnie jego zachowanie ale nie mogę tu stać i patrzeć się na zamknięte drzwi. Zeszłam na dół i wyszłam na taras gdzie byli pozostali. Uśmiechnęłam się szeroko dając znak, że możemy jechać. Pożegnałam się z Paul'em i wsiedliśmy do czarnego auta. Usiadłam z tyłu koło Louis'a i Zayn'a natomiast Niall siedział z przodu razem z Liam'em, który prowadził.
Odszukałam telefon w mojej torebce i wybrałam numer do cioci Mary.
Jeden sygnał.
Drugi
Trzeci
Czwarty.
Nie odbiera. Westchnęłam głośno i oparłam się o ramię mojego chłopaka. Splotłam nasze dłonie razem i uśmiechnęłam się sama do siebie. One idealnie do siebie pasują.

Jechaliśmy dobre czterdzieści minut. Zaczęło mi się robić nudno.
- Lou kiedy będziemy ?- zapytałam cicho.
- Właśnie dojechaliśmy.- powiedział z promiennym uśmiechem na twarzy. Spojrzałam na dom, pod którym się zatrzymaliśmy. Był naprawdę piękny. Dwupiętrowy z dość dużym ogródkiem.
Ocknęłam się dopiero wtedy jak Lou złapał mnie za rękę żebym wyszła z samochodu. Zaczęłam się denerwować i to bardzo. Brzuch zaczął mnie boleć a ręce się trzęsły. Louis posłał mi ciepły uśmiech i objął mnie ramieniem. Od razu poczułam się lepiej ale kiedy zaczynaliśmy się zbliżać do drzwi chciałam uciec.
A jeśli jego rodzina mnie nie polubi ? A co gorsza nie zaakceptuje ? No załamie się chyba.
Chłopak zapukał do drzwi. Nagle usłyszeliśmy kroki. Wzięłam głęboki wdech i wydech. Nagle drzwi się otworzyły...





Przepraszam, że dopiero teraz dodaję ale wczoraj miałam spotkanie rodzinne -,- Naprawdę było wspaniale (wyczuj sarkazm)
A więc nie wiem czy wam się podoba ten rozdział czy nie... Czekam na wasze opinie :)
I bardzo bardzo bardzo dziękuje za ponad 15 tysięcy wejść *.*
Jesteście niesamowici ;3
Okej więc do następnego :*

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 57.

Obudziłam się wtulona w ramiona Louis'a. Spoglądając na zegarek cicho westchnęłam, było kilka minut po szóstej. Delikatnie wysunęłam się z objęć śpiącego chłopaka i uśmiechnęłam się na jego widok. Był taki słodki kiedy spał.
Wracając do rzeczywistości poszukałam swojego telefonu i po cichu wyszłam z pokoju kierując się na dół. Wszyscy widocznie spali bo nikogo nie było w salonie ani w kuchni. Wyszłam przez taras i usiadłam na podeście. Wybrałam numer do Paul'a i w duchu zaczęłam się cieszyć.
- Cześć Lexi.- usłyszałam jego pogodny głos. Cieszyłam się, że nasze relacje w końcu są normalne.- Czyżbyś była gotowa do współpracy ze mną ?
- Cześć Paul, właśnie w tej sprawie dzwonię. Kiedyś zaproponowałeś mi pracę asystentki, więc już dziś chciałabym zacząć.
- Okej świetnie. Będę u was za jakieś dziesięć minut. Musimy pogadać zanim ta cała banda się obudzi.
- Dobra. Będę czekać pa.- rozłączyłam się i weszłam do salonu. Postanowiłam coś zjeść. Wyciągnęłam z lodówki jogurt naturalny  i poszukałam czystej łyżeczki. Trzeba zrobić jakiś porządek w tym domu. Usiadłam na blacie i co chwilę wyglądałam przez okno w oczekiwaniu na Paul'a.
Kiedy zjadłam  już swój jogurt jego auto wjechało na posesję. Podeszłam do drzwi otwierając je i witając się z mężczyzną. Zaprosiłam go do salonu i usiedliśmy razem na kanapie.
- Więc tak najpierw chciałbym wytłumaczyć ci zasady twojej pracy. Będziesz organizowała ze mną wszelakie koncerty, wywiady, spotkania z fanami. Kiedy ja nie będę mógł być z nimi, ty będziesz z chłopakami. Będziesz mogła być przy każdej ich stylizacji i tego typu rzeczach.- pokiwałam głową i uśmiechnęłam się do niego. Jak dla mnie praca idealna. Podałam mu rękę na znak, że zgadzam się z warunkami.
- Od kiedy będę mogła zacząć, prezesie ?- zaśmiałam się po cichu a Paul mi zawtórował.
- Myślę, że poinformuje cię o tym. Słyszałem, że chłopcy chcą cię gdzieś zabrać. Masz jeszcze wolne.- nastała chwila ciszy, w której czułam się niezręcznie. On o wszystkim wie.- Opowiedz mi o wszystkim.- dotknął mojej dłoni dodając. Westchnęłam głośno i zamknęłam na chwilę oczy przypominając sobie o tym wszystkim.
- Pojechaliśmy na imprezę żeby się wyluzować i na początku było fajnie. Później poszłam z Louis'em na drinka i wtedy widziałam jak migdali się z jakąś panienką, a dobrze wiesz jaki on był... No więc odciągnęłam go od niej i wyszliśmy na zewnątrz. Tam... to właśnie tam Harry powiedział, że nie jestem jego siostrą i nigdy nią nie byłam... To mnie strasznie zabolało. Myślałam, że byłam dla niego kimś ważnym. Miałam nadzieję, że będziemy zawsze i na zawsze razem, to była jedna z naszych obietnic. Jeszcze nigdy nie czułam się tak źle. Kiedy wróciliśmy do domu Harry popsuł wszystkie rami ze zdjęciami w jego pokoju i podarł je. Nie chcę mieć z nim już nic wspólnego, zbyt mocno mnie zranił żebym mogła mu wybaczyć od tak..
- Rozumiem cię, dlatego to ja dziś z nim zostaję i pogadam z nim o jego zachowaniu. Nie powinien ciebie tak potraktować i na dodatek bawić się uczuciami jakiejś przypadkowej dziewczyny.
- I jeszcze jedno. No bo do niego..huh.. w nocy przyszły do niego jakieś dziewczyny. Nie chcę mieć z tym gównem nic wspólnego więc będę ci wdzięczna jeśli wszystkim się zajmiesz.- mężczyzna poklepał mnie delikatnie po plecach i uśmiechnął się pocieszając mnie.

Minęło kilka godzin a my nadal rozmawialiśmy. Tematy do rozmów nie kończyły się nam a ja przynajmniej mogłam przez trochę nie myśleć o tym wszystkim. Nawet zaczęłam się śmiać. Pierwszy wstał Zayn. Kiedy zauważył swojego menagera spoważniał ale kiedy pokazałam mu, że jest wszystko ok, rozluźnił się dając mi buziaka w policzka na dzień dobry. Następnie zszedł Niall od razu kierując się do kuchni, nawet nie zwrócił na nas uwagi.
- Hej Lexi, cześć Paul.- z pełną buzią usiadł obok mnie i zaczął pochłaniać wszystko co miał na talerzu. Wywołał uśmiech na mojej twarzy. Reszta też się śmiała i nawet nie zwróciliśmy uwagi kiedy w salonie pojawił się Liam. Udał obrażonego ale długo to nie trwało, wystarczy że zrobiliśmy małego Horan Hug i wszystko było w porządku. Kiedy Louis zawitał na dole od razu wpił się w moje usta nie mogąc się oderwać. Zaczerwieniłam się bo wszyscy się na nas patrzyli. Siłą oderwałam się od chłopaka i usiedliśmy na sofie razem z innymi. Jak zawsze musiałam usiąść mu na kolanach bo by mnie zamęczył.
- Jak się obudziłem nie było cię przy mnie.- szepnął mi do ucha przygryzając je delikatnie. Moje ciało przeszył przyjemny dreszczyk, dobrze wiedział co robi.
- Obudziłam się wcześniej i zeszłam na dół. Później przyjechał Paul i omówiliśmy warunki mojej współpracy z nim.- pocałowałam go w usta.- Następnym razem kiedy się obudzisz będę przy tobie skarbie.- puściłam mu oczko. Lou spojrzał na pozostałych dając im wszystkim jakiś znak po czym wyszli na taras z wielkimi uśmiechami na twarzy. Spojrzałam na niego dziwnie a on się zaśmiał. Naprawdę zabawne.
- Mówiliśmy ci wczoraj z chłopakami, że mamy zamiar cię gdzieś zabrać i tak będzie. Jak już wiesz jesteś moją dziewczyną, którą kocham nad życie i zrobiłbym wszystko żeby być z tobą zawsze, dlatego chciałbym abyś poznała moich rodziców.- nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Przez chwilę zapomniała jak się oddycha.- Niektórzy mówią, że miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje. Ja mogę udowodnić wszystkim, że jest inaczej podając nasz przykład. Kiedy tylko się u nas pojawiłaś chciałem być jak najbliżej ciebie, móc wywołać uśmiech na twojej twarzy i spędzać z tobą czas. Jeszcze nigdy nie czułem takiego czegoś do innej dziewczyny. Jesteś wyjątkowa na wszelkie możliwe sposoby. Chcę być częścią twojego życia i nie wiem co bym zrobił, gdybym kolejny raz cię stracił. Naprawdę bardzo mocno cię kocham i chcę żebyś o tym wiedziała.- spojrzał na mnie swoimi cudnymi oczami i kciukiem zaczął ocierać moje mokre policzki. To co powiedział wywołało u mnie łzy, ale te szczęścia. Uśmiechnęłam się szeroko i czym prędzej przywarłam do jego ust. Oparł czoło o moje i z trudem łapał powietrze.
- To co powiedziałeś było piękne. Z wielką chęcią poznam twoich rodziców, kotek.- dotknęłam dłonią jego policzka i przejechałam po nim kciukiem.- Ja też cię bardzo mocno kocham, nawet nie wyobrażasz sobie jak.- Lou podniósł mnie i okręcił wokół własnej osi. Kiedy mnie puścił mocno się w niego wtuliłam czując bicie jego serca. Serca, które należało do mnie.
Wszyscy weszli z powrotem do środka i cieszyli się razem z nami. Jeszcze chwilę rozmawialiśmy kiedy usłyszeliśmy głośne zamykanie drzwi. Momentalnie stanęłam i znieruchomiałam. To on. Wszystkie kolory odpłynęły z mojej twarzy. Patrzyłam jak schodzi po schodach trzymając się za prawe oko. Zayn musiał nieźle mu przywalić. Wszyscy spojrzeli na niego i nie byli pewni czy pamięta co wczoraj się wydarzyło. Jakby nigdy nic zaczął iść w moją stronę. Wystraszyłam się i to bardzo. Zrobiłam krok w tył i schowałam się za Paul'a spuszczając głowę i ukrywając łzy.
- Co się dzieje ?- zapytał zdezorientowany Harry.- Ah no i dlaczego w moim pokoju leżą jakieś trzy dziewczyny ?- Lou patrzył na niego wrogo bez żadnych emocji na twarzy. Można było wyczuć to napięcie między nimi.
- Harry wróć do siebie do pokoju.- powiedział stanowczym głosem. On jedynie spojrzał się na niego krzywo i nie wykonał jego prośby. Harry chciał się jakoś do mnie dostać ale chłopacy go powstrzymali odpychając go. Chłopak otrząsnął się i zaczął krzyczeć.
- Co ja znowu takiego zrobiłem ?! Przecież wszyscy dobrze się bawiliśmy wczoraj na imprezie co nie ?! Tańczyliśmy i śmialiśmy się razem, później piliśmy...- Harry nagle przystopował i spojrzał w jeden punkt. Wyjrzałam delikatnie i zauważyłam, że jego oczy się przeszkliły.- Zauważyłem jakąś laskę i... i później byliśmy na dworzu. O mój Boże. Od Zayn'a mam to pod okiem i te dziewczyny w moim pokoju.- głos mu się załamał i zaczął ocierać łzy z policzków.
-Harry proszę cię idź do pokoju i zrób z tym gównem porządek !- krzyknął mężczyzna ale chłopaka to nic nie ruszyło. Podszedł bliżej chłopaków.
- Pozwólcie mi z nią porozmawiać.- wyszeptał.
- My nie mamy o czym rozmawiać.- wyszłam z ukrycia i stanęłam w bezpiecznej odległości.- Powiedziałeś co miałeś do powiedzenia i to wystarczy.- uniosłam głowę i spojrzałam na niego utrzymując kontakt wzrokowy.
- Ale Lexi...
- Nie mów tak do mnie ! Harry to koniec, rozumiesz ? Koniec... Nie będzie już tak jak dawniej, Harry i Lexi na zawsze razem. Twoje obietnice są nic nie warte, to tylko puste słowa rzucone na wiatr. Mogę się założyć, że kiedy mówiłeś, że mnie kochasz kłamałeś. Jesteś dobrym kłamcą, wiesz Harry ? Ale to się już więcej nie powtórzy bo.. poczekaj jak ty to wczoraj powiedziałeś ? Ahh no tak, przecież ja nie jestem twoją siostrą i nigdy nią nie byłam. Od teraz jestem dla ciebie nic nie znaczącą osobą i niech tak zostanie. Dla mnie będzie lepiej.
- Daj mi to wszystko wytłumaczyć, proszę.- błagał mnie i podchodził coraz bliżej.
- Nie, tu nie ma co tłumaczyć. Powiedziałeś mi całą prawdę, bolesną ale powiedziałeś. Niektórzy mówią, że ludzie pijani wypowiadają słowa, których boją się powiedzieć na trzeźwo i wesz co ? Wierzę w to. Wierzę w to całe gówno. Człowiek pijany, mimo że niezbyt dobrze kontaktuje potrafi się powstrzymać a ty ? Dobrze wiesz jak ciężko przeżyłam śmierć moich rodziców.- płakałam coraz mocniej i miałam ochotę przywalić mu w tą fałszywą mordę.- Nie mogłam się z tym pogodzić. Byłeś dla mnie wszystkim, Harry. Od samego początku traktowaliśmy siebie jak rodzeństwo. Mogłam ci powiedzieć o każdej rzeczy a ty zrobiłbyś wszystko żeby mnie ochronić. Mieliśmy własne sekrety i obietnice. Możesz o nich zapomnieć... Tą jedną najważniejszą złamałeś ! Wiesz jaki był początek twojej kariery. Co noc inna dziewczyna, seks bez zobowiązań i uczuć. Miałeś z tym skończyć. I to wszystko na co pracowaliśmy tyle lat, zniszczyłeś w jeden wieczór... To wszystko co mi mówiłeś było jednym, wielkim, jebanym kłamstwem.  Nieraz zastanawiam się dlaczego dałam się wplątać w to całe gówno... Ale nie żałuję ani minuty spędzonej tutaj. Poznałam resztę twoich przyjaciół, mam cudownego chłopaka i zyskałam rodzinę, o której zawsze marzyłam. A więc mam do ciebie prośbę... Zapomnij o mnie tak, jak zapomniałeś o tych wszystkich pokurwionych obietnicach.- patrzył na mnie z niedowierzaniem a ja w końcu odetchnęłam z ulgą.
- Lou pomożesz mi się uszykować do twoich rodziców ?- zapytałam na co pokiwał głową i ruszyliśmy do góry.
- Lexi nie odchodź. Chcę to wszystko naprawić, daj mi szansę. Przecież ja cię kocham.
- Nie wierzę już w żadne twoje słowo Harry...






Udało mi się napisać coś dłuższego ;3
Podoba wam się ? Czekam na wasze komentarze :)
I mam prośbę, po prawej stronie jest ankieta: CZY MAM JUŻ ZAKOŃCZYĆ HISTORIĘ LEXI I 1D ?
Liczę na wasze głosy kochani :)
Nie wiem kiedy będzie następny, zależy ile będzie komentarzy. Mam nadzieję, że postaracie się i będzie więcej niż pod poprzednim wpisem :D
a więc do następnego rozdziału :*
Kocham was <3

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 56.

W takiej sytuacji nie mogłam posłuchać mojego chłopaka. Wyszłam z pokoju i nasłuchiwałam krzyków, które pochodziły z pokoju Harry'ego. Nie odważyłam się do niego wejść, tylko nasłuchiwałam.
- Stary co ty odpierdalasz ?- zapytał strasznie zdenerwowany Zayn. Harry próbował coś odpowiedzieć ale wychodził sam bełkot.
- Wiesz, że ona ci tego nie wybaczy ?- rozpoznałam głos Louis'a.- To co jej powiedziałeś to jedno, ale to ?! Czy ty sobie zdajesz sprawę z tego, że możesz ją stracić na zawsze ?- zapadła grobowa cisza.
- Przecież dobrze wiesz, że zdjęcia  znaczą dla niej bardzo dużo. Nie dosyć, że pobiłeś wszystkie ramki to na dodatek podarłeś je. Harry nie poznaję cię !- oznajmił zbulwersowany Liam. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Jak on mógł to zrobić ? Tego już za wiele. Zbiegłam na dół i zaczęłam szukać w korytarzu papierosów. Po chwili je znalazłam i szybko wyszłam na zewnątrz trzaskając drzwiami. Odpaliłam papierosa i mocno się nim zaciągnęłam. Czułam się o wiele lepiej, wszystko co złe "odeszło", została sama przyjemność. Puszczałam kółka z dymu i spoglądałam na niebo, które było pokryte gwiazdami. Niesamowity widok. Mogłabym godzinami na nie patrzeć żeby tylko zapomnieć. O tym wszystkim, a najważniejsze... Zapomnieć o Harry'm. Chce żeby odeszła z jego życia ? Nie ma sprawy, ale nie odejdę od chłopaków. Zbyt wiele dla mnie znaczą. Od teraz nie jestem już jego siostrą. Widocznie dla niego nigdy nie byłam. Niektórzy mówią, że pijani wypowiadają to, czego boją powiedzieć się kiedy są trzeźwi. I oto jest piękny przykład. Chciałam spędzić świetnie dzień po tym jak wszystko zaczynało się układać. I na dodatek ciocia się nie odzywa i nie odbiera telefonów. Zgasiłam resztkę i weszłam do domu bo trochę zmarzłam. Zdziwiło mnie to bo cała czwórka siedziała na dole. Podeszłam do nich i usiadłam na kolanach mojego chłopaka.
- Moglibyście mnie jutro gdzieś zabrać, daleko stąd ?- zapytałam szeptem.
- Jasne, już mamy zaplanowane, to będzie niespodzianka.- uśmiechnął się do mnie Niall i od razu poprawił mi się humor. Lou położył mi rękę na udzie i lekko je ścisnął uśmiechając się przy tym. Zapadła niezręczna cisza. Widziałam wielki uśmiech na twarzy Zayn'a.
- Czego cieszysz bułę Zayn ?- jego policzki się zaczerwieniły i spojrzał na pozostałych chłopaków. Oni też się lekko uśmiechnęli i Liam lekko pokręcił głową. Nie wiedziałam o co im chodzi.
- No bo wiesz, gdybym was nie znał i w ogóle to od razu po wejściu do domu wiedziałbym jak ma na imię twój chłopak.- cicho zachichotał a ja niezbyt ogarniałam to co do mnie mówił.
- Zayn to jest nieodpowiednie...- skarcił gi Liam.
- Liam spokojnie, niech dokończy.- oznajmił Louis też niezbyt wiedząc o co chodzi.
- Krzyki Lexi było słychać nawet na dole. Lou proszę zrób to w końcu albo Lou szybciej. Uwierz mi w całym domu było was słychać.- uśmiechnął się do mnie a na mojej twarzy pojawił się ogromny rumieniec.
- Nikt ci nie kazał słuchać.- odszczekałam na co wszyscy zrobili głośne uuuuuu. Zaczęłam się nerwowo kręcić bo teraz już wiedziałam, że wszyscy nas słyszeli.
- Czy wy też.. ?- nie chciałam dokończyć ale oni wiedzieli o co chodzi. Pokiwali głowami a ja zakryłam ręką oczy i wtuliłam się w klatkę Louis'a. On pogłaskał mnie po plecach i nagle coś mi się przypomniało. Momentalnie zesztywniałam i otworzyłam szerzej oczy. Wszyscy zauważyli moją zmianę nastroju.
- Lexi ja nie chciałem cię obrazić.- Zayn przestał się śmiać i nagle spoważniał.
- Nie o to chodzi debilu.- posłałam mu ciepły uśmiech.- Lou możemy pogadać ?- pokiwał głową i wyszliśmy przez taras. Nie odezwałam się tylko prowadziłam go na pomost gdzie nikt by nas nie usłyszał. Kiedy dotarliśmy na miejsce odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam prosto w oczy. Przysunął twarz do mojej i delikatnie mnie pocałował. Chciałam się oderwać i w końcu mu powiedzieć ale jego urok mi przeszkodził. Oplotłam nogi wokół jego bioder i dłonie wplotłam w jego dłonie. Nie chciałam przerywać tej chwili, już nigdy.
- Nigdy nie będę miał cię dość.- wydyszał między pocałunkami a jego piękną twarz oświetlał blask księżyca. Muszę to przerwać.
- Kochanie możesz mnie opuścić na ziemię ?- zapytałam a on spełnił moją prośbę z wielkim niedowierzaniem na twarzy.- Musimy porozmawiać o tym co działo się w moim pokoju. No wiesz ty i ja...
- Przejmujesz się chłopakami ?
- Nie, nie o to mi chodzi.- zamknęłam oczy i głośno przełknęłam ślinę.
- No więc ?- złapał mnie za ręce i przysunął do siebie dodając otuchy.
- Nie zapomniałeś czegoś przychodząc do mnie ?- chwile się zastanawiał i lekko pokręcił głową. Dotknęłam jego policzka i potarłam je kciukiem.
- Powiedz mi o co chodzi bo zaczynam się denerwować.
- Lou my się nie zabezpieczyliśmy.- powiedziałam to tak cicho żeby tylko mój chłopak mógł to usłyszeć. Czułam jak jego klatka nieregularnie podnosi się i opada. Przeczesał jedną ręką włosy i patrzył w daleki nieokreślony punkt za moimi plecami.
- O kurwa.- chyba teraz to do niego dotarło. A jeśli będzie tak, że zajdę w ciążę a on tego dziecka nie będzie chciał ? Nie przeżyję tego.- Okej. Źle zrobiliśmy nie zabezpieczając się. Masz dopiero osiemnaście lat i nie powinnaś być mamą. Ale jak tak będzie będę je kochał, bo dziecko będzie moje. Jutro pogadamy o tym z chłopakami. A teraz chodź spać.- pocałował mnie w czoło a mnie zrobiło się lepiej. Weszliśmy do domu zamykając za sobą drzwi. Pozostali spojrzeli na nas z wielkim uśmiechem na twarzy. Spuściłam głowę i złapałam Louis'a za rękę.
- Jutro musimy pogadać.- oznajmiłam. Wszyscy na mnie spojrzeli ale zgodzili się na to. Posłałam każdemu z nich buziaka i już mieliśmy iść do mojego pokoju kiedy po całym domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Podeszłam i otworzyłam je. Przed drzwiami stały trzy dziewczyny hojnie obdarzone przez matkę naturę.
- My do Harry'ego, jest może ?- zapytała jedna tleniona blondynka ze sztucznymi ustami. Zagotowało się we mnie. Lou złapał mnie za ramię i próbował uspokoić. Wypuściłam głośno powietrze i zamknęłam oczy.
- Oczywiście, że jest. Schodami w górę, pierwsze drzwi po lewo. Miłej nocy życzę.- dziewczyny ominęły mnie i czym prędzej ruszyły do wyznaczonego pokoju. To było dla mnie za wiele. Wzięłam Louis'a za rękę i poszliśmy do domu. Zamykając drzwi westchnęłam i natychmiast weszłam pod kołdrę.
- Nie zwracaj na to uwagi, kochanie. Dobranoc.- pocałował mnie w policzek i przytulił się do mnie.
- Łatwo ci mówić. Dobranoc.- zamknęłam oczy i momentalnie zasnęłam.





Tak bardzo was przepraszam. Rozdział miał pojawić się wcześniej ale nie miałam czasu go napisać.
Rozumiecie, chciałam odpocząć po testach.
I wiem, wiem rozdział beznadziejny bo dużo się w nim nie dzieje. Ale jakoś się ogarnę i mam nadzieję, że kolejny wyjdzie lepszy.
Czekam na wasze opinie, nawet te negatywne.
Kocham was bardzo mocno ;3

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 55.

 +18


W całym domu cisza, nikogo nie ma. Słychać tylko mój płacz. Jedyne czego teraz pragnę to zniknąć stąd na zawsze. Nigdy nie myślałam, że zostanę tak bardzo zraniona przez Harry'ego, mojego... No właśnie, kim on dla mnie teraz jest ? Bratem, kolegą a może nieznajomym ? To wszytko jest jednym wielkim gównem. Nienawidzę siebie, za to, że przez cały czas myślałam, że Harold jest wyjątkowy. Wykrzyczał mi w twarz wszystko co było całym moim życiem. Kiedy tylko przeprowadziliśmy się z rodzicami do Holmes Chapel Harry był mi bardzo bliski i miałam nadzieję, że tak będzie zawsze, że przez całe życie będziemy nierozłączni. Tak, nadzieja matką głupich. Wstałam z podłogi i otarłam mokre policzki. Nie kontrolowałam już łez. Moje serce jest w kawałkach i nie wiem czy będę potrafiła je z powrotem ułożyć. Położyłam się na łóżku i przykryłam szczelnie kocem. Chciałam być sama ale z drugiej strony fajnie by było gdyby ktoś mnie przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze.
Po jakiś piętnastu minutach usłyszałam głośne otwieranie drzwi wejściowych. Na początku się przestraszyłam ale po chwili stwierdziłam, że chłopacy próbują przekonać Harry'ego by wszedł do domu. Słyszałam krzyki, okropne wyzwiska rzucane przez pijanego loczka. Kłócili się, że nigdy tak się nie zachowywał. Na co Harry odpowiadał, że może przed wszystkimi udawał prawdziwego siebie. Nie mogłam tego słuchać. Nigdy się tak nie zachowywał. Chodziłam po całym pokoju i nie nadążałam ocierać policzków. Po głosach i hałasach mogłam wywnioskować, że są już na górze przy jego pokoju. Zatknęłam uszy by nie słyszeć głosu Harry'ego.
Nagle zrobiło się cicho. Mogłam usłyszeć własne serce, które biło jak oszalałe. Nie wiem jak nazwać uczucie, które mnie teraz ogarnęło. Mogłabym rozwalić wszystko żeby nie pamiętać tego wszystkiego. Ktoś delikatnie zapukał do drzwi.
- Lexi proszę otwórz.- rozpoznałam głos Liam'a. Zawahałam się nad otworzeniem ich. Podeszłam powoli i złapałam klamkę. A co jeśli on jest z nimi ? Prędzej czy później będę musiała stanąć z nim twarzą w twarz.  Odkluczyłam drzwi i powoli je otworzyłam. Pierwszy był przy mnie Louis. Momentalnie znalazłam się w jego ramionach i czułam się bezpieczna. Rozkleiłam się jeszcze bardziej więc wszyscy zrobili Horan Hug. Usiedliśmy na podłogę i zapadła cisza.
- Jutro pojedziemy gdzieś, odpocząć od Harry'ego.- powiedział cicho Zayn. Ja nadal wpatrywałam się w podłogę i bawiłam swoimi dłońmi. Pokiwałam głową.
- Nie zrozumcie mnie źle ale chciałabym zostać teraz sama.- nie musiałam długo czekać aż wszyscy wyszli oprócz Louis'a. I za to go kochałam, zawsze wiedział czego pragnę. Zamknęłam za nimi drzwi i oparłam się o nie.
- Jak się czujesz ?- zapytał mnie chłopak a ja się rozpłakałam. Podszedł do mnie i przytulił mocno. Pogłaskał po głowie i wyszeptał do ucha, że wszystko będzie dobrze. Zaciągnęłam się jego cudownym zapachem zmieszanym z wonią alkoholu. Nie miałam siły by wziąć prysznic. Lou pomógł ubrać mi się w piżamę. Sam rozebrał się do bokserek i ułożył się przy mnie.
- A ty czasem nie masz swojego pokoju ?- zapytałam odwracając się do niego przodem i bawiąc się jego włosami.
- Mam, ale wolę być z tobą.- pocałował mnie w czoło a ja ułożyłam swoją głowę na jego klatce.
- Zayn mocno przywalił Harry'emu ?- i ta chwila wahania przy zadawaniu tego pytania.
- Tak ale należało mu się. Tego nie tłumaczy alkohol. Harry jest skończony, żeby ciebie tak zranić...- westchnął głośno i splótł nasze palce razem. Nie chciałam znowu się rozpłakać więc zaczęłam szybciej mrugać. Na szczęście pomogło.- Od zawsze to on był mi najbliższy, wie o mnie praktycznie wszystko tak samo jak ja o nim. Ale dzisiaj.. nie wiem co w niego wstąpiło. - przytknęłam mu palec do ust i delikatnie się uśmiechnęłam. Przybliżyłam się do niego tak, że nasze ciała się stykały. Przejechałam palcem po jego klatce na co on się lekko wzdrygnął. Pocałowałam go w usta delikatnie ale już nie mogłam się oderwać. Pocałunki stawały się gorętsze. Chciałam tylko jednego, jego.
- Pomóż mi o tym zapomnieć.- wyszeptałam między pocałunkami. Lou uśmiechnął się figlarnie i obrócił nas tak, że siedziałam na nim okrakiem. Wpiłam się zachłannie w jego usta.
- Nawet nie wiesz jak cię pragnę..- jego ochrypły głos jeszcze bardziej mnie podniecił. Wplotłam ręce w jego włosy i delikatnie pociągnęłam za nie. Najwidoczniej spodobało mu się to bo cicho jęknął. Jego ręce powędrowały pod bluzkę wywołując gęsią skórkę. Zaczął całować moją szyję i dotarł do wrażliwego miejsca za uchem.
- Loueh.- udało mi się wydukać. Nagle poczułam coś pod sobą. Erekcja mojego chłopaka z chwili na chwilę rosła a materiał bokserek ograniczał "go".
- Oj Lexi zobacz jak na mnie działasz.- uniósł lekko biodra a ja zachłysnęłam się powietrzem. Chcę go czuć, wszędzie. Natychmiast ściągnął ze mnie bluzkę wraz ze stanikiem. Przez chwilę wpatrywał się w moje nagie piersi. Prawą ręką objął jednego doprowadzając mnie do większego podniecenia. Moje sutki twardniały pod jego dotykiem. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Kiedy skończył tę słodką torturę trudno było mi złapać oddech. Moje pocałunki przeszły na jego klatkę pozostawiając mokre ślady. Czułam jak pręży się pod moim dotykiem. Zahaczyłam zębami o gumkę jego majtek. Westchnął głośno i nie ociągałam w bawełnę. Jego bokserki po chwili leżały już na podłodze. Wpatrywałam się w okazałe przyrodzenie mojego chłopaka. Usłyszałam jego cichy śmiech. Spojrzałam na niego groźnie i od razu się uspokoił. Nie był świadomy tego co teraz zrobię. Moje usta objęły jego penisa. Jęknął dosyć głośno i zaczął poruszać biodrami. Zatoczyłam językiem kilka kółek na nim i oderwałam się od niego.
- Dziewczyno co ty ze mną robisz.- uśmiechnął się figlarnie i role się odwróciły. Tym razem Lou dominował. Jednym szarpnięciem zerwał ze mnie majtki. - Lubię twój tatuaż o tutaj.- przejechał palcem po czułym miejscu pod brzuchem aż zadrżałam. Spojrzał na mnie uważnie aż poczułam jak jeden z jego długich palców wchodzi we mnie szybko. Zacisnęłam ręce w pięści i lekko uniosłam biodra w górę. Kiedy skończył pocałowałam go namiętnie w usta. Jego ręce powędrowały na moje piersi.
- Lou proszę zrób to w końcu.- wydyszałam to z siebie. Posłał mi swój łobuzerski uśmiech.
- Ale co mam zrobić ?
- Ty już wiesz co... Chcę cię poczuć we mnie.- oblizałam wargi i puściłam do niego oczko. Spojrzał mi prosto w oczy i już po chwili wszedł we mnie delikatnie. Na początku wykonywał powolne ruchy bym mogła się oswoić. Z naszych gardeł wydobywały się ciche jęki i pomrukiwania. Louis uniósł moje ręce do góry i przytrzymał swoją jedną ręką. Oddech stawał się coraz szybszy.
- Lou szybciej...- jęknęłam w jego usta na co oczy mu się poszerzyły i pociemniały. Przygryzł lekko moje ucho i jego ruchy stawały się coraz szybsze co doprowadzało mnie do szału. Czułam, że zaraz eksploduję z tej rozkoszy. Czułam jak ciało chłopaka się napręża. Słyszałam jak krzyczy moje imię i w tym samym momencie dochodzimy. To było cudowne. Lou opadł na mnie i czułam jego przyspieszony i ciepły oddech na mojej szyi. Pogłaskałam go po plecach i szepnęłam do ucha.
- Kocham cię tak bardzo mocno.- Louis podniósł głowę i pocałował moje usta. Zawsze kiedy to robił czułam jakby to był pierwszy raz.
- Ja ciebie jeszcze bardzie. I pamiętaj o tym.- westchnął.- Dziękuje ci za to.- potarł kciukiem mój zaróżowiony policzek. Nie mogłam nic powiedzieć, ponieważ usłyszałam rozbijane szkło. Przeraziłam się a pasiasty natychmiast wstał mówiąc żebym została w łóżku. Ubrał się z powrotem i wyszedł z mojego pokoju.
- Kurwa !- jedyne co usłyszałam. Nie mogłam tak bezczynnie siedzieć. Założyłam piżamę i podążałam za kłótnią chłopaków.




Bardzo przepraszam, że dopiero teraz dodaję rozdział. Nie miałam zbytnio czasu go napisać
Już we wtorek mam testy więc przez najbliższy czas niczego nie dodam.
Podoba wam się ?  Czekam na wsze opinię. Moim marzeniem jest by komentarzy było nieco więcej niż pod poprzednim postem :)
I przepraszam za wszelkie błędy.
Kocham was misiaczki <3


sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 54.

Nie mogłam zdecydować co na siebie założyć. W końcu wybrałam spodnie galaxy, czarną obcisłą bluzkę i skórzaną kurtkę. Po zrobieniu makijażu i związaniu włosów w wysoką kitkę byłam w pełni gotowa. Wyszłam z pokoju i kierowałam się na dół gdzie można było usłyszeć śmiech chłopaków. Jak to mieli w zwyczaju patrzyli się na mnie a ja zaczęłam się śmiać. Louis zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się szeroko Na początek Niall przyniósł każdemu z nas po kieliszku.
- Za rodzinę.- wznieśliśmy kieliszki i już po chwili trunek znalazł się w naszych gardłach. Tęskniłam za ich uśmiechami, tymi szczerymi. Nie chcę by sytuacja się powtórzyła, nie chcę żeby cierpieli z mojego powodu. Teraz musi być tylko lepiej.
Po dłuższej dyskusji  postanowiliśmy pojechać do centrum miasta do klubu. Po drodze musieliśmy ustalić kto dziś nie pije, bo musimy jakoś dotrzeć do domu. Wypadło na naszego Liam'a. Na początku udawał obrażonego ale przeszło mu. Dużo się śmialiśmy i wygłupialiśmy. Przez cały czas czułam na sobie wzrok Louis'a. Nie siedzieliśmy koło siebie, bo ja zajęłam miejsce z przodu. Zerkając do lusterka patrzył na mnie tak, że czułam się niemal naga.
Po dwudziestu minutach byliśmy już na miejscu. Kiedy wysiedliśmy z samochodu otoczyli nas fotoreporterzy ze wszystkich stron. Przestraszyłam się. Na szczęście w mgnieniu oka znalazł się przy mnie Louis i objął ramieniem.
- Jestem z tobą.- wyszeptał mi do ucha a po moim ciele przeszły tysiące ciarek. Opuściłam głowę i szliśmy do klubu. Padło kilka pytań ale chłopacy nie odpowiedzieli na nie. Ochroniarze nas przeszukali i dopiero mogliśmy wejść do środka. Po otworzeniu drzwi poczułam woń potu i alkoholu. Szybko poszliśmy do szatni zostawić narzuty i poszliśmy wszyscy na parkiet. Zabawa się zaczyna.
Po kilku piosenkach troszkę się zmęczyliśmy więc zamówiliśmy parę drinków i usiedliśmy. Na początku Niall opowiadał jak by to fajnie znów jechać na jakieś wakacje, odpocząć od tego wszystkiego. Jakby nie patrzeć ciepło niedługo się skończy więc trzeba to wykorzystać. Obiecaliśmy sobie, że wrócimy do tego jutro. Siedziałam wtulona w mojego chłopaka, który bawił się moją ręką.
- Naprawdę seksownie dziś wyglądasz.- wymruczał do mojego ucha. Zaśmiałam się cicho i złączyłam nasze ręce.
- Tęskniłam za tobą.- powiedziałam nagle. Odwróciłam głowę i lekko musnęłam jego usta. Spodobało mu się bo nie pozwolił mi się odsunąć. Pogłębił pocałunek i nagle czułam się tak, jakbyśmy byli tylko my, sami. Niestety ktoś nam przerwał, oczywiście tą osobą był Harry. Z wielkim uśmiechem na twarzy podał nam wielkie kieliszki z alkoholem. Widziałam, że jest już nieźle wstawiony. Wypiłam wszystko z kieliszka i widziałam, że Zayn kieruje się w stronę tylnego wyjścia. Wstałam, pocałowałam Louis'a  w policzek i poszłam za nim. Widząc mnie zwolnił kroku i uśmiechnął się. Kiedy wyszliśmy usiedliśmy na cementowych schodkach i przez chwilę milczeliśmy lecz Zayn to przerwał.
- Chcesz fajke ?- spojrzał mi w oczy z taką tajemniczością. Pokiwałam głową i sięgnęłam po jedną. Chłopak przystawił ogień i zaciągnęłam się. - Gdyby Louis wiedział czym ja cię częstuje zabiłby mnie.
- Przecież nie musi się o tym dowiedzieć.- mrugnęłam do niego i ponownie się zaciągnęłam. Przy wypuszczeniu dymu zrobiłam kółka.
- Mogę coś zrobić ?- zapytał Zayn z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Nie wiedziałam o co mu chodzi ale pokiwałam głową. Nagle mulat zbliżył się do mnie i przytulił. Z taką miłością jak nigdy.- Nie rób nam tego nigdy więcej. Nie przeżyję tego ponownie.- głos mu się lekko załamał. Pogłaskałam go po plecach.
- Już nigdy więcej, obiecuję.- odsunęliśmy się od siebie i posłałam mu pocieszający uśmiech. Pomógł mi wstać i ruszyliśmy z powrotem do środka. Teraz widzę, że Zayn'owi na mnie zależy, jako przyjaciółce. Dosiedliśmy się do reszty, którzy byli już pijani oprócz Liam'a ale nie opuszczało go poczucie humoru. Po chwili Louis z Niall'em wskoczyli na stół i zaczęli tańczyć w rytm piosenki. Wszyscy zaczęli się śmiać i gwizdać. Cali oni. Lou puścił do mnie oczko i natychmiast zeszli bo ktoś zrobił im zdjęcie. Nadal byli uradowani. Przeszliśmy na parkiet wygłupiając się. Harry gdzieś zniknął. DJ puścił strasznie szybką piosenkę na co mordy nam się cieszyły. Nie ogarniałam nic. Najpierw tańczyłam z Liam'em, następnie jakimś przypadkiem znalazłam się na plecach mulata a później w objęciach Louis'a. Nie dawałam już rady i poszłam po drinka z Louis'em. Zamówiliśmy sobie tequile i usiedliśmy na krzesłach barowych. Jakieś dziewczyny poprosiły go o zdjęcie. Z wielkim trudem zgodził się. Zostałam zmierzona przez te dwie laski i nadzwyczajnie w życiu obgadana. To jest piękne. Lou przysunął krzesło bliżej mnie.
- Nie przejmuj się.- mrugnął do mnie i złapał za rękę.
- Wiem.- westchnęłam.
- Co robisz dziś w nocy ?- zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Prawdopodobnie będę spała, ale dla ciebie zrobię wyjątek. Przyjdę do ciebie.- tym razem to ja się uśmiechnęłam. Zauważyłam, że mina bruneta natychmiast się zmieniła. Zacisnął szczękę i znów spojrzał na mnie.
- Chodźmy potańczyć.- powiedział bez żadnych emocji.
- Co się..- nie dokończyłam. Spojrzałam za siebie i zaniemówiłam. Przy filarze stał Harry z jakąś dziewczyną, którą obmacywał. A przecież przysięgał, że już nigdy tak nie będzie robił. Gwałtownie wstałam przewracając przy tym krzesło i podeszłam do niego. Nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Reszta zespołu zauważyła mnie i natychmiast przyszli. Nie mogłam na to patrzeć i odciągnęłam go od tej panienki ciągnąc na  zewnątrz. Ledwo co trzymał się na nogach. Poszliśmy w ustronne miejsce i pchnęłam go na ścianę.
- Hazz obiecałeś !
- To już się zabawić nie można ? Nadarzyła się taka sytuacja więc ją wykorzystałem ! Obietnice nic nie znaczą !- krzyknął na mnie całkiem zalany.
 - Dla mnie bardzo dużo znaczą !- wszyscy stanęli po mojej stronie lecz w bezpiecznej odległości.- Tak się nie postępuje, to boli. Nie pamiętasz jak raniłeś w ten sposób dziewczyny ? A może ci przypomnieć ?- spiorunowałam go wzrokiem ale on był nieugięty.
- Chciałem się rozerwać. W ostatnim czasie wszystko kręci wokół ciebie !- te słowa mnie zabolały.
- Harry wyluzuj.- usłyszałam stanowczy głos Liam'a.
- Chciałbyś żeby cię ktoś tak wykorzystywał, dla własnej przyjemności ? Nie sądzę ! Masz przestać ranić dziewczyny, nie baw się ich uczuciami !- ręce zaczynały mi się trząść.
- Kim ty jesteś żeby mówić mi co mam robić ?- spytał z drwiną w głosie.
- Jestem twoją siostrą do cholery !
- No właśnie jest problem, bo nią nie jesteś i nigdy nie byłaś ! Jesteś nikim !- zbliżył się do mnie i zmierzył od góry do dołu. To jeszcze bardziej bolało. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Widziałam wszytko przez mgłę. Jak Zayn podbiega do niego i strzela mu w twarz, jak ktoś mnie obejmuje ale ja go odtrącam. W tym momencie nie chciało mi się żyć. Cała prawda została wykrzyczana mi prosto w twarz, i jeszcze zrobiła to osoba, którą najbardziej kochałam.
- Liam zawieź mnie do domu.- odwróciłam się do niego. Wciąż słyszałam jego śmiech. Uzyskał to co chciał, zranił mnie bardzo mocno. Jeszcze nigdy na mnie tak nie krzyczał.
- Ale Lexi...
- Liam proszę zawieź mnie do domu !- podniosłam głos i spuściłam głowę. Nie chciałam nikomu patrzeć w oczy. Chłopak spełnił moją prośbę. Louis chciał jechać ze mną ale zabroniłam mu.
Przez całą drogę siedzieliśmy cicho, i tak było dobrze. Kiedy znaleźliśmy się przy budynku, w którym mieszkaliśmy natychmiast wybiegłam z samochodu. Szybko rozebrałam się w korytarzu i ruszyłam do swojego pokoju. Po zamknięciu drzwi pękłam i osunęłam się po nich. Zaczęłam płakać jak dziecko. Nie wiedziałam, że kiedyś najbliższa mi osoba  zrani mnie tak bardzo.....





W końcu udało mi się coś napisać.
Trochę smutny ale jakoś mi się podoba.
Spodziewaliście się tego po Harry'm ? :D
Czekam na wasze opinie :)
I przepraszam, że tak długo mnie tu nie było.

Rozdział dedykowany ALEKSANDRZE WÓJCIK :)
Nie miałam okazji złożyć ci życzeń urodzinowych. Spóźnione ale zawsze coś.
Więc wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i aby zawsze na twojej twarzy widniał uśmiech ;3

I przepraszam, że nie komentowałam waszych blogów. Jutro jak będę miała czas nadrobię straty :)
Zapraszam na mojego drugiego bloga z opisami: http://giiivemelove.blogspot.com/
<3

piątek, 12 kwietnia 2013

UWAGA !

Więc tak bardzo przepraszam, że nie dodałam jeszcze rozdziału. Mam poważne problemy w rodzinie i niezbyt mam czas na napisanie czegokolwiek. Myślę, że się nie obrazicie.
Jeśli będę miała odrobinę czasu wolnego coś dodam.
Jeszcze raz bardzo przepraszam i mam nadzieję, że mnie zrozumiecie.

Kocham was :3